Look #3

Look #3

Hej,

w końcu mamy dla Was zdjęcia stylizacji! Pogoda już nie sprzyja zdjęciom na dworze, ale coś tam nam udało się stworzyć :)







Koszulka - Calvin Klein,
koszula, spodnie, kamizelka - Zara,
buty - New Balance ( from 7store )
skarpetki - Stance ( from Ataf )
bransoletka - Aliexpress,
zegarek - Bruno Calvani.






Body - Stradivarius,
spodnie - Mango,
kurtka - Bershka,
buty - Hunter.



Bajeczny drink - Smerf

Bajeczny drink - Smerf

Siema,
Każdy z nas lubi wracać do dziecięcych czasów, a ja chcę Wam to umożliwić. Zatem przenieśmy się do tych wspaniałych dni i przygotujmy wersję Smerfów dla dorosłych!



Smerfy to przede wszystkich małe miłe istotki, toteż nie inaczej mogło być z koktajlem, który charakteryzuje się przyjemnym słodko-owocowym smakiem.

Dość gadania przejdźmy do miksowania!

Składniki:



  • 40 ml czystej wódki
  • 40 ml rumu kokosowego (Malibu)
  • 40 ml mleka
  • 80 ml soku bananowego
  • 5 ml blue curacao 
  • wiórki kokosowe (do ozdoby)

Sposób przygotowania:

Najlepiej w tym przypadku sprawdzi się kieliszek do margarity dzięki któremu fajnie możemy uzyskać warstwy w koktajlu, a co za tym idzie poprawić wygląd.
Wszystkie nasze składniki w odpowiednich gramaturach wlewamy do shakera poza blue curacao. Energicznymi ruchami wstrząsamy naszego drinka.




Nasz wymiksowany i schłodzony koktajl przelewamy do kieliszka i dodajemy blue curacao aby osiadło na dnie szkła.






Oczywiście nie mógł bym zapomnieć o bardzo ważnym dla mnie elemencie czyli przystrojeniu drinka, w tym przypadku posypałem wierzch koktajlu wiórkami kokosowymi oraz dodałem pasek z cytryny na nóżkę kieliszka spinając go goździkiem. Warto przygotować tego drinka! Spróbujcie, oceńcie i nie zapomnijcie zostawić komentarza. Piona! 🙋



RestaurantWeek - Questa, Wrocław.

RestaurantWeek - Questa, Wrocław.

Hej,

po przerwie wracamy do Was z recenzją restauracji i informacją o Restaurant Week.

O Restaurant Week słyszeliśmy już wcześniej i w poprzedniej edycji chcieliśmy się wybrać, ale w restauracji, którą wybraliśmy nie było już miejsc. Tym razem zabraliśmy się za to wcześniej i udało się - pierwszy Restaurant Week zaliczony! A o co w ogóle chodzi? Restaurant Week to taka akcja dzięki której możesz zjeść trzydaniowe danie z wybranej przez Ciebie restauracji za jedyne 49,00 zł!

Najbardziej przypadło nam do gustu menu restauracji Questa więc zarezerwowaliśmy stolik i niecierpliwie czekaliśmy.

Restauracja jest przytulnie urządzona, mimo tego, że znajduje się w hotelu. Gdy tylko kelner otrzymał informację, że przyszliśmy na Restaurant Week od razu wskazał nam stolik i chwilę później otrzymaliśmy przystawkę.

Krem z wędzonych pomidorów

Krem był przepyszny, choć dla nas mógłby być cieplejszy, mus z awokado idealnie dopełniał jego smak.
Bartosz wybrał menu nr 1 dlatego jako danie główne otrzymał policzki wieprzowe, a ja polędwice z dorsza. 




Dania główne nam smakowały i miały bardzo ciekawe dodatki, porcje mogą nie wydawać się duże, ale uwierzcie - były syte! 
To, na co najbardziej czekałam to deser i zapewniam Was, że nie tylko wygląda, ale i smakował - przepysznie!


Fondat czekoladowy po prostu rozpływał się w ustach :) 

Dokładniejszy opis naszego menu znajdziecie tutaj.
Z kolacji wyszliśmy zadowoleni, kelner był miły, choć sprawiał wrażenie lekko zagubionego. Samą akcję oceniamy na wielki plus i na pewno wybierzemy się na kolejną edycje. Więcej o Restaurant Week możecie poczytać tu.

Nasza ogólna ocena restauracji to 8/10.
Facebook - https://www.facebook.com/RestauracjaQuesta/
Restauracja Questa:
ul. Zaolziańska 2, Wrocław.

Ktoś z Was chodzi na Restaurant Week, jak oceniacie tą akcję? 


Gospoda 8 ryb, Ruda Sułowska

Gospoda 8 ryb, Ruda Sułowska

Hej,

ostatnio udało nam się wybrać na niedzielny obiad do restauracji do której wybieraliśmy się już od naprawdę długiego czasu, a konkretnie to Gospody 8 ryb niedaleko Milicza.


Przy restauracji znajdują się stawy, teren jest zadbany więc to naprawdę świetne miejsce na obiad w ciepły dzień. Jest jedno ale... trzeba uzbroić się w cierpliwość, ponieważ my w kolejce do złożenia zamówienia czekaliśmy 40 minut.

Zamówiliśmy krem z dyni, karpia i jesiotra. Na całe szczęście jedzenie dostaliśmy dość szybko więc to wynagrodziło nam czekanie. Krem z dyni był bardzo gęsty, ale dobry w smaku. Ziemniaczki, które zostały podane do ryb smakowały wyśmienicie, a same ryby zadowolą niejednego smakosza. Porcje uważam za wystarczające - można się najeść, a dania warte spróbowania.




Obsługa starała się zrobić co w ich mocy, by zadowolić wszystkich klientów. Jednak, naszym zdaniem w restauracji powinni trochę popracować nad organizacją. Na tarasie można przebywać z psami, co teraz jest dla nas dość istotne, ponieważ nasz czworonożny przyjaciel Jimmi towarzyszył nam w tej wyprawie :P

Nasza ogólna ocena to 8/10.
Strona internetowa - http://www.gospoda8ryb.pl/index.php?idS=21&ln=pl
Gospoda 8 ryb:
Ruda Sułowska 20.

Ktoś był na rybce w Gospodzie? Jak wrażenia?


Gin Basil Smash - aromatyczne arcydzieło

Gin Basil Smash - aromatyczne arcydzieło

Witam,
Tym razem coś aromatycznego i przy użyciu jednego z moich ulubionych alkoholi czyli ginu. Przedstawiam Wam Gin Basil Smash!




To komplikacja szczególnie dla osób lubiących orzeźwiające trunki, wykorzystanie bazylii w tym drinku sprawia, że staje się on niesamowicie aromatyczny.

Dość gadania przejdźmy do miksowania !

Składniki:




  • 50 ml gin
  • 25 ml sok z limonki (ok. połowa)
  • 20 ml syrop cukrowy
  • 8 listków świeżej bazylii


Sposób przygotowania:

Najlepiej wykorzystać do przygotowania niską szklankę (typu short) ze względu na małą ilość składników. Do przygotowanego shakera wlewamy wyżej wymienione płyny, a na koniec pobudzamy aromaty które znajdują się w bazylii poprzez klaśnięcie i dorzucamy ją do środka. Następnie shaker wypełniamy lodem i energicznie wstrząsamy.





Do szklanki wypełnionej lodem w kostkach bądź kruszonym, przelewamy za pomocą sitka barmańskiego zawartość shakera. Ostatnim bardzo ważnym elementem jest odpowiednie przystrojenie koktajlu, wykonujemy je z wykorzystaniem limonki oraz gałązki bazylii. Koniecznie spróbujcie i napiszcie jak Wam smakuje. Zdrowie!






#GoldenJimmi

#GoldenJimmi

Witajcie,

w dzisiejszym wpisie chcielibyśmy Wam przedstawić nową maludę, a konkretnie naszego czworonożnego przyjaciela - Jimmiego :)


Jimmi jest szczeniakiem rasy Golden Retriever i ma już 10 tygodni. Od dwóch z nami i już podbił serca wszystkich naszych bliskich!


My jesteśmy w nim totalnie zakochani.



Mamy nadzieję, że Wy również polubicie naszego Jimmiego :) Na instagramie zdjęcia Jimmiego będziecie mogli znaleźć pod hasztagiem #GoldenJimmi.


Do następnego!


Ateny.

Ateny.

Hej,

wróćmy jeszcze do cieplejszych klimatów i zobaczcie naszą relacje z wycieczki do stolicy Grecji.


Na początku chcieliśmy zwiedzać Ateny na własną rękę, ale później zdecydowaliśmy, że wykupimy tą wycieczkę z biura podróży, ponieważ dowiedzieliśmy się, że poruszanie się autem po Atenach i parkowanie tam jest naprawdę trudnym zadaniem. Koszt takiej wycieczki to 50 euro od osoby, cena ta zawierała jedynie przejazd autokarem i polskiego przewodnika.


Warto zwiedzać Ateny z legitymacją studencką, ponieważ studenci zwiedzają muzea i inne atrakcje jak np. Akropol za darmo. Jest to duża oszczędność, bo samo wejście na Akropol kosztuje 20 euro!


Miasto jest dość gęsto zabudowane i jest w nim mnóstwo bezdomnych zwierząt - szczególnie psów! Ale znalazła się też kot pilnujący Akropolu ;)



Naprawdę fajnie zobaczyć to o czym tyle słyszało się na lekcjach historii i jest wiele ciekawostek, których można dowiedzieć się tam. Ale nie mogę też powiedzieć, że zaparło mi to dech w piersiach.


Około godziny 10:00 na Akropolu jest już sporo turystów dlatego im wcześniej się tam wybierzecie, tym lepiej!



Ze wzgórza Akropolu, mimo iż nie jest to najwyższe wzniesienie, rozciąga się piękny widok na całe Ateny i inne zabytki.


Niezbyt długo, ale jednak udało nam się zobaczyć również Stadion Panatenatejski, który jest w całości wykonany z marmuru. Aktualnie na stadionie nie odbywają się zawody sportowe, a jedynie koncerty i tym podobne wydarzenia.



Jeśli chodzi o ceny w stolicy Grecji to jest tu stosunkowo tanio, a to podobno zasługa tego, że w Atenach jest duża konkurencja. Za obiad dla naszej dwójki zapłaciliśmy 22 euro, a porcje były naprawdę spore!



Warto zobaczyć również Katedrę z której już tylko kilka kroków dzieli nas od uliczek pełnych kawiarni, restauracji i sklepów!


Jeśli będziecie w Atenach w niedzielę to obowiązkowym punktem jest wybranie się o pełniej godzinie pod budynek Parlamentów, gdzie odbywa się zmiana warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Tylko w niedziele strażnicy są ubrani w odświętne stroje, które są dość śmieszne. Sama zmiana warty również jest nieco śmieszna, a to za sprawą ruchów jakie wykonują zmieniający się żołnierze.


Ogólnie wycieczka do Aten nam się podobała i uważamy, że jeśli ktoś jest w pobliżu to koniecznie trzeba je zobaczyć!
Copyright © 2014 Mała&Duża Maluda , Blogger